Aż ciężko w to uwierzyć, patrząc na świat dziś, że jeszcze kilka dni temu przemierzaliśmy biel i czerń zimowej Islandii, zasypanej śniegiem. Spokojnej, tak jakby wyciszonej, oddalonej od świata i jego problemów. Pełnej kontrastów, przeciwieństw a jednocześnie bardzo spójnej. Kraj, w którym ostry mróz styka się z gorącą wodą, gdzie ziemia wygląda, jakby zastygła na niej lawa, która chwilę później porosła trawą. Kraj, w którym drzew jest niewiele, a jednak piękno zachwyca na każdym kroku. Wynajęliśmy z mężem campera i spędziliśmy tam 5 dni i powiem wam, rozmawialiśmy niewiele. Jechaliśmy po prostu przed siebie, podziwiając ten niekończący się cud świata, jakim jest natura. Jako miłośniczka słodkich wypieków cały czas miałam oko na lokalne rarytasy. W Islandii na każdym kroku można dostać cynamonowe ślimaczki, wielkie bułki drożdżowe polane ogromną ilością kremu czekoladowego i kleinur, taką naszą polską kombinację faworków z oponkami. Kleinur Składniki: 300 g mąki 100 ...
opowieści z maleńkiej kuchni w domu nieopodal lasu,skrawki codzienności i domowego ciepła