Przejdź do głównej zawartości

Rogaliki z nutellą i upał.


Gdy na zewnątrz jest trzydzieści stopni i ledwo można się ruszać, normalny człowiek pije zimne napoje, zajada się lodami i jeśli może, moczy nogi w chłodnej wodzie, znajdującej się w basenie pociech tejże osoby. Nienormalny człowiek, opętany jakiś, czyli ja - postanawia skorzystać z faktu, że córka ucina sobie trzy- godzinną drzemkę, a z synem przecież w międzyczasie można zagrać w karty, wyrabia ciasto drożdżowe, po czym załącza piekarnik i nagrzewa go do 180 stopni, dodając (jakby nie było) żaru do ognia. Cóż, z pasją nie można dyskutować. Przepis na te świetne rogaliki znalazłam kilka dni temu na blogu Anyżkowo, dokąd odsyłam też was po przepis. Są doskonałe, mój maluch zjadł za jednym zamachem trzy, córka niestety wzgardziła na rzecz czerwonej papryki (czy to na pewno moja córka???:)). Polecam serdecznie!






Udanego wtorku!


Komentarze

  1. Urocze zdjęcia. Dawno (a nawet wieki!) nie piekłam żadnych rogalików. Może i ja się skuszę?

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne te zdjęcia.
    och, i ja, tak jak Malwina, tak dawno nie piekłam rogaliczków!
    chyba się pokuszę xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mnie urzekł ten przepis, ale chyba poczekam na chłodniejsze dni z jego wyhpróbowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne fotki i idealne rogaliki :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. o kurcze, kawke mam a rogalika brak :D
    porywam ten koszyczek :P
    Pięknie wygladaja.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zapraszam po prezenty!

Jak już wspominałam na Facebook, w związku z tym, że mój blog został przez was wyświetlony ponad 30 tysięcy razy, za co wszystkim niezmiernie dziękuję, mam dla was niespodziankę. Za tydzień wylosuję jedną osobę, która otrzyma ode mnie zestaw trzech książek: Joy the Baker Cookbook , Divine chocolate desserts oraz Coffee time treats . Dwie ostatnie z serii Les Petits Plats, z przepięknymi zdjęciami smakowitych deserów. Joy Wilson, autorkę bardzo śmiesznego bloga kulinarnego zapewnie znacie, książka jest taka sama...ciepła, z intersującymi przepisami. Zapraszam serdecznie. Żeby wziąć udział w losowaniu, należy umieścić komentarz pod tym postem, a na swoim wspomnieć o tym, jaka jestem hojna:). Na komentarze czekam do północy, następnego czwartku (11 październik 2012). Jeszcze raz dziękuję, że jesteście! A już niebawem - przepis na pyszne, pieczone pączki!

Mój ulubiony chleb na zakwasie - pain au levain.

Chleb na zakwasie stał się dla wielu ludzi niejako wybawieniem, chrupiącą dobrocią odwracającą naszą uwagę od stresu związanego z tym, co dzieje się na świecie. Dla mnie jest poczuciem bezpieczeństwa, wielką zagadką, którą codziennie rozumiem coraz lepiej, reprezentacją wszystkiego dobrego, co dzieje się w tym czasie, przypomnieniem tego, co ważne. Bo oprócz mąki (która jest teraz towarem luksusowym) ten chleb potrzebuje czasu i miłości (które były towarem luksusowym przed epidemią, kiedy nikt czasu na miłość i cierpliwość nie miał). Kilka dni temu przyłączyłam się do Sourgough Club prowadzonego przez cudowną Vanessę Kimbell i codziennie rozumiem zakwas coraz lepiej, a w moim ciepłym schowku powstaje właśnie najlepszy zakwas, jaki do tej pory zrobiłam, widzę to już teraz. Chętnie podzielę się swoją zdobytą wiedzą, kiedy sama nabędę więcej doświadczenia, póki co przedstawiam wam mój (póki co) ulubiony przepis na chleb, który piekę co drugi dzień. Moim zdaniem jest przepyszny i w smak...

Pączki na zakwasie czyli zrób sobie latem karnawał.

Nigdy w życiu nie robiłam pączków, nawet nie zabierałam się za ich przygotowywanie. Nie dlatego, że ich nie lubię, domowe pączki kojarzyły mi się z ciemnymi, tłustymi, smażonymi bułkami drożdżowymi nadziewanymi dżemem. Nie jadłam nigdy dobrego domowego pączka. Lekkiego, nietłustego, nieciężkiego. Całkiem niedawno, w szaleństwie mojej zakwasowej przygody, natknęłam się na przepis poniżej i zakochałam się w efektach od pierwszego kęsa. Pączki są lekkie, nie ociekają tłuszczem, a co najlepsze - można je zjeść z czym się chce. Polecam bardzo. I nich nie zraża cię fakt, że robi się je dwa dni, bo naprawdę warto, a na dobre rzeczy w życiu trzeba czekać i już :). Składaniki: 250 g mąki typ 450 250 g mąki typ 750 90 g letniej wody 10 g soli 100 g cukru 190 g jajek (mniej więcej 3 duże jajka) 100 g masła (pokrojonego na kawałki, lekko miękkiego) 200 g zaczynu (50 g aktywnego zakwasu+75 g mąki pszennej+75 wody) przygotowanego 5 godzin wcześniej W misie miksera wymieszaj ze sobą wszystkie składni...